godziny

Długie schody. Ruchome. Wstępujące. Zstępujące. Nieparzyste. Miarowo dudni maszyna. Niemiarowo bije serce. Zastyga. Uruchamia się z pełną nadziei arytmią. Znów musi zwolnić. I tak jakieś sześć razy. Do skutku.

— cięcie —

Mężczyzna w metrze kieruje ruchem. Naprowadza głosem, wskazaniem i spojrzeniem. Trudno z jego twarzy wydedukować, czy używa też węchu, ale wygląda na takiego, który czuje, co trawie piszczy. Nawet jak tutaj nie ma trawy.

— cięcie —

Spojrzał na jej linię bioder, kiedy wchodziła po schodach. Zrobił stopklatkę. Sprawił, że ten ruch zastygł w jego świadomości i pozwolił mu zejść do nieświadomości. W niej spotka się z nią nie jeden raz. Zamawia sny, trochę jak w starej grającej szafie szufluje się melodie.

— cięcie —

Mężczyzna wyjrzał przez okno. Jacyś ludzie stali pod drzewem. Zapamiętał ich, bo tutaj ludzie rzadko przychodzą. Co najwyżej pojawiają się dzieci, rzadziej młodzież, ale dorosłych nie widział wieki całe. Kiedy wyszedł nieco później z pracy, widział ich znów kawałek dalej, jak siedzieli na ławce w cieniu platanu i czytali sobie na głos jakąś książkę. Mruknął coś pod nosem niczym jakiś Gębolud, ale tamci niczego nie zauważyli, niczego nie usłyszeli, niczego nie poczuli. Zajęci byli lekturą.

— cięcie —

Tajfun, który wywołały w jego głowie jej oczy, nie chciał słabnąć. Wszystko wirowało, kłębiło się i zdawało się pochłonąć go na zawsze. Pomyślał o jakimś zaklęciu, ale to, co przychodziło mu do głowy dźwięczało tylko słowami für immer und ewig. Nic więcej.

— cięcie —

Mężczyzna siedział w przyciemnionym pokoju. Z grającej szafy wybrał Depeche Mode. Stripped. Wydawało mu się, że to dobry wybór na wieczór, noc i poranek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s